in

Kasowanie opinii, czyli masowe czystki Google

Macie czasem tak, że klient na coś się uprze i nie da się mu przetłumaczyć, że to po prostu …głupie?
Ostatnio mam plagę tego typu pomysłów u klientów. Widać okres wakacji sprzyja różnym pomysłom i eksperymentom. Dzwonił ostatnio zaufany, wieloletni klient i mówi, że potrzebuje opinii w Google Maps, ale tak z przytupem, powiedzmy kilka tysięcy miesięcznie…

– Marku, mówię, to tak nie działa. Nie da się w takich ilościach pisać opinii w Google.

Po krótkiej rozmowie, zawiesiliśmy temat.

Ludzie zwracają uwagę na opinie

Miałem jeszcze kilka podobnych rozmów, choć nie w takich ilościach. Jeden klient chciał 20, inny 100, jeszcze inny kilkadziesiąt opinii. Ludzie faktycznie zwracają na to uwagę. Zawsze na spotkaniach, jak klient nie jest przekonany, to zmieniam trochę temat rozmowy. Dopytuję o wakacje, spędzanie wolnego czasu. Dochodzimy w pewnym momencie do pytania o polecane restauracje. Pytam wtedy jak klient do niej trafił. Wtedy klient dochodzi do wniosku, że wpisał restauracje w Google i sugerował się opiniami zadowolonych klientów. Klienci często zaczynają się wtedy śmiać i mówią, że mam rację.

Porządki Google

Obserwowałem kilka kampanii, które prowadzimy. Część z nich jako jeden z elementów zawiera budowanie pozytywnego wizerunku w Google. Rozmawiałem z ludźmi, którzy to prowadzą.

– Masakra! …Google czyści swoje podwórko, dlatego wywala wszystko jak leci.
Wprowadzono czystki, które mają uwiarygodnić komunikację w Internecie, usunąć fałszywe opinie, profile i ogólnie sprawić, że to co w Sieci to sprawdzone i godne zaufania.
Brzmi to jak bajka i stan, który jest przez wszystkich nieświadomych nieświadomie pożądany. Problem całej akcji jest jednak inny. Kasowane są rzeczy przypadkowe, nie tylko fałszywe profile, fałszywe maile i opinie wystawiane przez zatrudnione agencje marketingowe.

Google kasuje wszystko, uznaniowo i bez sensu. Sprawdziłem – skasowano moje prywatne konto na gMailu, które założyłem parę lat temu. Używałem go co parę tygodni, nie wystawiałem żadnych opinii, niczego nie komentowałem, nie udostępniałem ani nic. Ot tak sobie, Google skasowało mi maila, z którego korzystałem jak zwykły użytkownik, dla którego marketing jest abstrakcją.

Kasuje się wszystko, nawet prawdziwe wypowiedzi

Trochę to dziwne, bo jednak kto jak kto ale Google technologicznie jest lata świetlne przed resztą świata, nie powinno więc być takich sytuacji. Rozmawiałem z przyjacielem, który prowadzi bardzo dobrą restaurację w Warszawie. Nigdy nie kupował opinii, bo było to sprzeczne z jego wewnętrznymi poglądami. Działania marketingowe, które dla niego prowadzimy opierają się głównie na budowaniu świadomości, pozycjonowaniu oraz stworzeniu kanałów komunikacji między nim, a jego klientami. Efekty działań marketingowych, które prowadzimy są satysfakcjonujące. Nawet na tyle satysfakcjonujące, że relacja klient – agencja, przerodziła się w przyjaźń, która trwa już kilka lat. Pewnego dnia wszedł na swój profil na Google, żeby zobaczyć jak postrzegają go jego klienci i nie zauważył ani jednej opinii. Google usunęło wszystkie. Nie ukrywał, że jest załamany. Miał kilkaset NATURALNYCH opinii, które zostawili zadowoleni klienci. Teraz nie ma ani jednej tylko dlatego, że Google postanowiło zrobić z tym porządek.

W takich momentach nasuwa mi się pytanie, w jaki sposób przeprowadzane są wszystkie zmiany, ulepszenia i próby „walki” z „zakłamanym światem Internetu”?
Podzielcie się swoimi refleksjami w komentarzach.

SocialOn

[Głosów:16    Średnia:5/5]

 

5 Comments

Leave a Reply
  1. Zaglądam na tego bloga od 2 miesięcy. Szkoda, że tak mało wpisów się pojawia, bo jednak poglądy autora są dość ciekawe i przemyślane. Widać również lata doświadczenia w agencji i oryginalne podejście do klientów, a jednocześnie dobre i raczej swobodne relacje z nimi.
    ___________________
    Co do tematu wpisu, to faktycznie dzieje się coś złego w Google. Też mamy problemy z prowadzeniem kampanii z wykorzystaniem Google Moja Firma. Wpisy się nie pojawiają, profile są blokowane. W skrajnych przypadkach profil klienta dostaje bana i zaczyna się długa i męcząca procedura weryfikacji przez Google. nikomu nie polecam.

  2. Trochę dramat zaczyna się z tym robić. Coraz częściej wpadają do nas zapytania o opinie na Google, czy robimy, za ile i żeby podać przykłady działań. Klienci jeszcze nie wiedzą co się święci, ale u nas w dziale nie ma zbyt pozytywnych nastrojów. Jeszcze ten komputer kwantowy, o którym pisali niedawno …. Skończy się tym, że zaangażują go w wychwytywanie nieprawdziwych opinii i cały marketing zmieni swoje oblicze. Masakra!

  3. hahaha …case z dzisiaj “mamy dla Was bardzo fajne zlecenie. 1000 opinii miesięcznie. Jak się sprawdzicie, to podbijemy do 4000 miesięcznie”. Podziękowaliśmy.
    Jak zaczęliśmy tłumaczyć dlaczego, to klient nie chciał wierzyć. Podzwonił po kilku agencjach i wrócił z pytaniem “jak nie opinie to co”.
    Mam nadzieję, że to się szybko skończy i będzie normalnie.

  4. Przyznaję, że z tym to jest jakiś dramat. I to od kilku miesięcy. Myślałam, że temat szybko zostanie zakończony i wszystko będzie po staremu albo jakoś nieznacznie zmodyfikowane. Jednak problem mimo upływu czasu nadal trwa. Z niektórych działań marketingowych musieliśmy zrezygnować i przerzucić budżety na inne działania. Oby szybko się skończyły te cyrki, bo pracować nie można

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kampanie marketingowe – zawieśmy na chwilę działania

Marketing szeptany a SPAM